W głowie (prawnika) się nie mieści!

Czy warto? To pytanie zadaje sobie każdy kandydat na studenta prawa, student, a nierzadko nawet absolwent. Pięcioletnie jednolite studia magisterskie, a następnie trzyletnie szkolenie aplikanckie potrafią nieźle dać się we znaki początkującemu prawnikowi. I nie chodzi tutaj wcale o zbyt duże wymagania stawiane kandydatom na przyszłych adwokatów, radców prawnych, sędziów, czy prokuratorów. W czym więc tkwi szkopuł?

Każdy z nas pamięta tę chwilę, gdy dowiedzieliśmy się o przyjęciu na studia prawnicze. Pełni entuzjazmu, nadziei i motywacji rozpoczynaliśmy naukę na uczelni wyższej. Ni stąd ni zowąd minął pierwszy rok akademicki. Pierwsze sesje egzaminacyjne były stresujące, dla niektórych bardziej wymagające, a dla niektórych mniej.

Mijały kolejne lata studiów, a pierwsza ekscytacja zaczęła powoli się oddalać. Zajęcia już nie były takie ciekawe, coraz więcej ich opuszczaliśmy, a rok akademicki zaczął się dłużyć. Z niecierpliwością czekaliśmy, aż kolejny semestr dobiegnie końca.

Niespodziewanie jednak nastał ten ostatni i długo wyczekiwany piąty rok studiów. Z jednej strony przepełniał nas entuzjazm, że to już prawie koniec, a z drugiej strony wzmagało się coraz większe poczucie rozgoryczenia. Widzieliśmy jak większość naszych znajomych skończyła już studia i znalazła dobrze płatną pracę, bądź obserwowaliśmy tych, którzy i bez studiów świetnie sobie radzili, urządzali własne mieszkania, zakładali rodziny, podczas gdy my, studenci prawa, wciąż mieszkaliśmy z rodzicami lub z innymi studentami w wynajmowanych pokojach, ledwo wiążąc koniec z końcem.

Mimo podejścia bardziej negatywnego, niż pozytywnego, obroniliśmy pracę dyplomową. Wszyscy nam gratulowali przejścia tak trudnej (ale przede wszystkim długiej) drogi. Wszystko wydawało się wtedy trochę jaśniejsze, lepsze, pozytywniejsze. Nawet praca za niewielkie pieniądze już tak bardzo nie doskwierała, bo przecież w końcu zdobyliśmy wyższe wykształcenie. Na pewno dostaniemy podwyżkę!

Wtedy najczęściej mogliśmy usłyszeć: Przykro nam, nie możemy na razie zaproponować wyższej pensji. Porozmawiamy jak dostaniesz się na aplikację.

Zdecydowaliśmy się więc na podejście do egzaminu wstępnego. Jako aplikant na pewno znajdziemy dobrze płatną pracę, powtarzaliśmy. Po aplikacji otwierają się nowe możliwości i szansa na sukces. Podeszliśmy więc do egzaminu, zdaliśmy go i rozpoczęliśmy szkolenie aplikanckie. Złożyliśmy ślubowanie, zostaliśmy członkami izb adwokackich i otrzymaliśmy legitymacje. Wreszcie pojawiło się u nas długo wyczekiwane uczucie, że idziemy dalej, a nie stoimy w miejscu. Wydawało się, że coś się ruszyło, a my zaczęliśmy snuć wielkie plany na przyszłość.

Jak się okazało, jedyne, co uległo zmianie w naszym życiu, to zakres obowiązków (który znacznie się powiększył) oraz wymiar czasu wolnego (który wręcz przeciwnie – znacznie zmalał). Do pełnoetatowej pracy doszły obowiązkowe zajęcia na aplikacji oraz praktyki w sądach i prokuraturach. Praca stała się znacznie bardziej wymagająca niż wcześniej, gdyż zaczęliśmy sami reprezentować klientów przed organami wymiaru sprawiedliwości. Do samodzielnej rozprawy trzeba przecież się przygotować. I takim sposobem, jedyne na co ma się siłę po powrocie do domu, to gorąca kąpiel i sen (a czasami nawet i na to pierwsze brakuje energii).

Po takim zderzeniu z rzeczywistością przechodzimy różne fazy żałoby:

Zaprzeczenie – to na pewno tylko chwilowe i zaraz będzie lepiej.

Złość – dlaczego mnie to spotyka? Przecież jestem sumienny, pracowity, zorganizowany i zawsze staram się dawać z siebie wszystko. Tyle lat studiów, kosztowna i wymagająca aplikacja i nawet nie jestem w stanie sam się utrzymać?

Negocjacje – na pewno nie jest tak źle, jak mi się teraz wydaje. Jak się postaram, to osiągnę więcej i w końcu będę czuć się szczęśliwy i spełniony.

Depresja – to wszystko nie ma sensu. Po co ja wybrałem te studia? Mogłem przecież wybrać lepiej płatny i mniej wymagający zawód, a życie miałbym lepsze i przyjemniejsze. Mam już dość! Chyba zrezygnuję, bo po co mi to wszystko?

Akceptacja i motywacja – już teraz nic nie zmienię. Pięć lat studiów i kolejne lata aplikacji nie mogą pójść na marne. Skoro już zacząłem, to muszę to skończyć. Wezmę się w garść i odniosę sukces!

Tak niestety wygląda rzeczywistość większości studentów i absolwentów prawa. Nie jest to oczywiście regułą. Niektóre osoby miały po prostu szczęście i im się udało. Należysz do nich? Ciesz się! Nie miałeś szczęścia? Zadaj sobie pytanie: Co można z tym zrobić?

Odnaleźć w sobie pasję.

To pasja do wykonywanego zawodu dodaje nam sił i odwagi, by brnąć dalej i nie poddawać się. Bez tego trudno byłoby dojść do ostatniego etapu, czyli akceptacji, i zostać prawnikiem, który czuje się spełniony i z entuzjazmem wykonuje swój zawód. Wydaje się to banalnie proste, ale wielu z nas o tym zapomina, tracąc swoją pasję gdzieś po drodze, w meandrach studiów oraz trudnej i kiepsko płatnej pracy. Mnie samej również zdarza się czasami odłożyć pasję na półkę i zdecydowanie nie jest wtedy łatwiej.

Rozgoryczenie w trakcie przygotowywania się do wykonywania zawodu prawnika jest właściwie nieuniknione. Jedyną zagwozdką jest to, jak sobie z tym poradzić. Co więc można z tym zrobić? Wychodzę z założenia, że najważniejsze jest to, aby odnaleźć tę dziedzinę prawa, która nas najbardziej interesuje i daje nam najwięcej satysfakcji. Odkrycie swojego obszaru zainteresowań, w którym będziemy się specjalizować, oferuje nam poczucie spełnienia nawet w przypadku małych sukcesów i daje nam motywację do dalszego działania. Nie ma znaczenia, czy w pracy zajmujemy się naszą ulubioną dziedziną wyłącznie, czy tylko w niewielkim stopniu. Ważne jest, aby w ogóle mieć z nią styczność.

Czy poleciłabym zawód prawnika? Jeżeli czujesz, że chcesz to robić, to zdecydowanie tak. Ten zawód, oprócz wielu negatywnych aspektów, niesie za sobą również satysfakcję i poczucie samorealizacji. Osiągnięcie tego często znaczy dla nas dużo więcej, niż posiadanie spokojnej i mało wymagającej pracy w ramowych godzinach. Jeżeli wiesz, jak dobrze to wykorzystać i potrafisz odnaleźć w sobie pasję do tego zawodu, to z całą pewnością odniesiesz sukces.

W następnym poście dowiecie się, jak przygotować się do egzaminu wstępnego na aplikację adwokacką. Z chęcią odpowiem na wszystkie Wasze pytania oraz będę wdzięczna za wszelkie uwagi i sugestie. Link do dodawania komentarzy znajduje się na górze pod tytułem posta.

Może Ci się również spodobać:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne
Pokaż wszystkie komentarze
Anonimowo
Anonimowo
3 lat temu

Kierunkowo czy holistycznie taki dał bym kolejny tyt artykułu ??

Zuzanna Lewandowska
Odpowiedz  Anonimowo
3 lat temu

Świetny pomysł! Bardzo dziękuję za sugestię 🙂